O zaproszonych gościach i ... heretykach

Urciowy zad Siedzę sobie dzisiaj na warsztatach z masażu relaksacyjnego , jako fotograf miałam podgląd na wszystkie pieseczki, które do nas przyszły na warsztaty i myśli wędrują i nagle łapię się na pytaniu: "Jakich ja specyficznych ludzi zapraszam. O masażu gadają, o świadomości ciała, o więzi, o współpracy, o komunikacji, o relaksacji psa, o zabawie..." Wracam myślami do masowanego psa i widzę, że nasi goście też "dziwni są", chcą czytać swoje psy, dbają o ich dobre samopoczucie, muskają delikatnie swoje futrzaki, no i na masaż dla psów przychodzą:) A do tego siedzi mała, ruda Marta w kąciku - opowiadając o potrzebach psa, wyrównująca oddech przewodnika i sypiąca rozwiązaniami problemów z rękawa. Do tego nasze "masażystki" całkiem dobrze radzą sobie z czytaniem informacji zwrotnych od psów - "acha, mój pies już mi pokazuje drzwi", "mój pies chce jeszcze", "o, nadstawia drugi bok" ... Czyli klient też naprawdę ...