Decydując się na mojego pierwszego posokowca, mimo przeczytania CAŁEGO INTERNETU, dziś wiem, że nie miałam świadomości KTO BĘDZIE MIESZKAŁ POD MOICH DACHEM . jak to się wszsytko zaczęło, znajdziecie TU <<<< , a to nie jest dostateczny powód, by brać rudego na salony. Reszta rudych to kwestia przypadku, Nela, Frysia i Breeze to zdecydowanie przemyślane wybory. Zanim przybyła do domu Nela zakupiłam 2 książki: Pozytywne Szkolenie Psów dla Żółtodziobów i 'Posokowce' autorstwa Magdaleny Król (jedyna książka o posokowcach) Dziś spoglądam na tę drugą książkę nieco z rozrzewnieniem, a zwłaszcza na ZAKREŚLONE cytaty : Tarzają się i jedzą 'co daje las' zęby powinny być czyszczone systematycznie specjalną szczoteczką i pastą weterynaryjną [[co mnie do tych zębów ciągnęło??? Nela nigdy nie pozwoliła sobie umyć zębów :))]] uszy powinny być czyszczone regularnie [[to ważna informacja, chociaż nigdy nie miałam problemów z zapaleniem ucha u swoich ...
Serię MITY I KITY zaczynam od największego kitu jaki jest wciskany wszystkim właścicielom psów z lękiem separacyjnym . KONG i KLATKA lekarstwem na wszystko. Klatka uleczy Ci psa, a Kong sprawi, że pies będzie szczęśliwy. Gdy żyjesz z psem ze zdiagnozowanym lękiem separacyjnym, na pewno czujesz się przytłoczony ilością informacji od doradców fejsbukowych, domorosłych specjalistów oraz cioć, które od pokoleń miały psy - zatem wiedzą jak sobie z tym poradzić. Możesz czuć się jak więzień w swoim własnym domu , nie możesz wyjść do pracy, po zakupy, z dzieckiem do przedszkola - sąsiad dzwoni, sąsiadka pisze smsy, po powrocie zastajesz anonimy lub wiszące kartki z pozdrowieniami sąsiedzkimi. Jesteś wyczerpany emocjonalnie i fizycznie. Walczysz o swojego psa, ale wszystkie Twoje zabiegi kończą się na kolejnym liście od mieszkańców. Idziesz do weterynarza - pytasz o poradę. Pytasz na forach, na grupach i odpowiedź jest JEDNA: Kup KONGA. (WOW! Takie p...
Powrót zza oceanu był ciężki, optymistycznie zaplanowałam warsztaty już 2 dni po wylądowaniu w Polsce, licząc na brak jet lagu, który faktycznie nie dokuczał aż tak bardzo, dokuczała jednak tęsknota...za NYC :) Tak, pojechałam do ogromnej, betonowej dżungli, do najbardziej zaludnionego miasta Stanów Zjednoczonych - w najgorszym okresie wakacyjnym, co oznaczało temperatury w okolicach 33-35 stopni. Tylko tyle powiecie? Owszem tylko tyle, jednak odczuwalna ok. 44-46. Podsumowując BYŁO CIEPŁO. Niby NY leży nad oceanem, nad rzeką Hudson, jednak nie czuć powiewu letniej bryzy znad morza, oj nie, jedynie dodatkowo podnosi to wilgotność powietrza - co oznacza, że ciągle czujesz się mokry, i tylko Ty, bowiem reszta ludzi chodzi obok Ciebie uśmiechnięta, jakby ochłodzona i zdecydowanie SUCHA. NYC składa się z 5 dzielnic - ja osobiście mam najwięcej doświadczenia z Manhattanem, Brooklynem, Staten Island oraz nieco poza NY czyli New Jersey i Long Island. Okolice ty...
Komentarze
Prześlij komentarz