Klątwa wiedzy

Chodzę po łące, ptaki ucichły. Jest aż nieprzyjemnie w tej naszej przyleśnej ciszy. Wiem, że słońce kładzie się do snu, ale i tak nic nie widać - jest taka mgła, że widzę psy z 50 metrów i dalej mleko. Nie ma wiatru. Cisza naprawdę przeraża. Słyszę każdy listek, każdą gałązkę uginającą się pod moimi stopami. Słyszę odgłosy z lasu. Czuję też zapach wieczornego pobliskiego bagna - zatem jeśli ja z moimi 5 mln receptorów węchowych czuję cokolwiek, to co czują ONI z 300 milionami? Co oni słyszą w tej ciszy? Ja, jako upośledzony węchowo i słuchowo człowiek słyszę niewiele w porównaniu z moją trójcą. Znam teorię zapachu , robię z tego tematu wykłady, a nawet egzaminy. Doskonale wiem, co teraz się teoretycznie dzieje - TEORETYCZNIE. Już kilka razy ta znana mi teoria zapachu mnie zaskoczyła - gdy nad morzem nie wzięłam pod uwagę prądów konwekcyjnych czy cokolwiek się dzieje odkąd Nela nie widzi, a tropi. Zatem idę z tą wiedzą ciążącą mi na karku i obserwuję psy, j...