SAR weekend #1 - Wspólne manewry z Grupą Ratownictwa PCK Ostróda


Początek września.
Pierwszy w sezonie jesiennym wyjazd.
Realizujemy nasz zimowy zamysł.

Tak, owszem, pomysł powstał w ramach chichotek między Gosią Florkową a Jowitą - "Ty podchodzisz do pana, oni go ratują, a Ty bawisz się z Balbinką".

I od tego się zaczęło! Nawiązaliśmy kontakt i współpracę z Grupą Ratownictwa poprzez naszą Gosię reprezentującą szkołę dla psów Bagira. Zebraliśmy najlepsze psy i poejchaliśmy w nieznane.

W nieznane dla nas jak i dla Grupy.
Po raz pierwszy ratownicy pracowali z psami, w związku z tym zaczeliśmy od wykładu o możliwościach psów tropiących i co dla nas było najważniejsze jak nie przeszkadzać ekipie z psem.

Nasz kurs pierwszej pomocy
Wszystkie ślady mimo wcześniejszego zamysłu okazały się double blind - czyli nikt nie znał przebiegu tras, jak i również głównie nie mieliśmy żadnego kontaktu z pozorantami - musieliśmy ich po prostu znaleźć.

Zabraliśmy ze sobą nasze najbardziej doświadczone psy oraz ... Szynszylkę, która kiedyś doczeka się osobnego wpisu - Szynszylka to Aniowe szczęście o imieniu India (którego i tak już nikt z nas nie używa:)). To był nasz najmniej doświadczony team, który został wrzucony na głęboką wodę. Bardzo głęboką! Dodatkowo zabraliśmy psy rezerwowe czyli Florkę i Zefira.
Nasz główny zespół to psy certyfikowane GAK9 lvl1 - Nela, Mania i Flora (malina), oraz Froda i Balbina - jak się później okaże na wszystkie psy mogliśmy liczyć bezgranicznie.

Naszym celem było przepracowanie i udoskonalenie naszej taktyki oraz ulepszenie współpracy z nawigatorem oraz ekipą ratowników.
Pierwsze ślady jakie zrobiliśmy były krótkie, aby ratownicy wiedzieli z jaką prędkością chodzimy i w jakiej odległości powinni się znajdować, aby nie rozpraszać psów. Już wtedy okazało się, że szef Grupy powiedział, że zestawu R1 za nami nie biorą:)
Co ja widzę? Nic nie widzę!

Nasza Gosia miała doskonały pomysł, aby każdy z nas dostał mapkę i mniej więcej wiedział gdzie się znajduje oraz gdzie wysłano pozoranta - jak się później okazało mapek używaliśmy tylko do dojazdu do miejsca zaginięcia poszukiwanego. Pozoranci zdecydowanie robili CO CHCIELI.

Czego się nauczyliśmy o pozorantach?

Gosia i Flora
  • Zdecydowanie nam uciekają INACZEJ niż nasi grzeczni, kucający, chowający się za drzewem idelani wujkowie z pasztetem:)
  • Potrafią stać pośrodku pola i szukać zasięgu lub siedzieć na FB.
  • Potrafią leżeć w rowie i naprawdę się nie ruszać.
  • Potrafią uciekać przed dzikiem, wsiąść do czyjegoś auta i nie mieć ze sobą telefonu (ale go znaleźliśmy!!!)
  • Nie znają stron świata typu prawa i lewa
  • Krążą wokół skrzyżowania przez 10 minut zastanawiając się gdzie by tu usiąść, a następnie idą sobie w kierunku drogi, a potem wracają...
  • Zdecydowanie założenie 300 metrowych śladów kończyło się na teorii i doświadczaliśmy wyzwań od 700 do 1200 m - a tak tylko mieliśmy poćwiczyć:))) (teoretycznie mieliśmy mieć jeszcze mózgi na zajęciach z Pierwszej Pomocy!)
    Szynszyla
Czego nauczyliśmy o naszej taktyce?
  • Mamy doskonale wyćwiczone starty, dzięki czemu bez problemu nasze psy startowały mimo presji i naszego stresu.
  • Nasze psy pracują w każdej sytuacji, warunkach atmosferycznych i dają z siebie wszystko oraz pracują do znalezienia człowieka.
  • Nasi przewodnicy mają głowę pełną nowych rozwiązań i idealnie pracują pod presją.
  • Nasze psy nie miały problemów z żadnymi rozproszeniami, pracowały mimo zadeptanych śladów, przechodniów, grzybiarzy i ekipy z latarkami.
  • Wiemy już jakie dodatkowe zadania będą mieć nasi kursanci i trenerzy.
Czego dowiedzieliśmy się o naszej grupie?
  • Nikt z naszej ekipy nie chciał się pokazać jakiego to ma dobrego pieska - pokazaliśmy pracę zespołową i najważniejsze cele zostały zdobyte - czyli ZNALEŹLIŚMY zaginionych.
  • Potrafimy się idealnie zgrać, mimo tego, że zamienialiśmy się nawigatorami.
  • Określiliśmy jasno i dobitnie JAKA JEST ROLA nawigatora.
  • Odnaleźliśmy 13 pozorantów z 17 zaginionych oraz zrobiliśmy 2 wykluczenia - dzięki, którym ratownicy wiedzieli gdzie szukać zaginionego. Nasz wynik 15/17!
  • Kasia i Mania na nocnym śladzie
  • Jesteśmy TEAMEM!!!!!
Dlaczego nie znaleźliśmy 2 zaginionych?
  • Zawinił czynnik ludzki - musimy BARDZIEJ i JESZCZE BARDZIEJ wierzyć naszym psom!
  • Niestety tej dwójki nie znaleźliśmy ostatniego dnia - psy były już bardzo zmęczone poprzednimi poszukiwaniami - nad tą kwestią będziemy pracować - potrzebujemy więcej teamów!
Jakie akcje najbardziej zapamiętaliśmy?
  • Oczywiście te najtrudniejsze! Szynszyla w swojej prędkości na krótkich nóżkach zgubiła ekipę ratowniczą i nawigatora (czynnik ludzki niedowierzania Szynszyli!) i nasz najmłodszy stażem team znalazł poszukiwanego po kolejnych minutach poszukiwania. Ekipa BARDZO się zdziwiła, gdy Ania wróciła z pozorantem (zaskoczenie!!! eee???)
    Magda i Froda i nasz ULUBIONY pozorant!
  • Zefir wszedł jako pies kontrolujący pracę po innym psie i znalazł pozoranta w 6 minut - Zefir miał być tylko psem zapasowym...
  • Flora (posokowiec) - miała być również gościnnie i zapasowo, jednak to jej przypadło szukanie pana w nocy, dziki, trasa 950 m, jezioro... i pan w krzakach na końcu!!!
  • Froda biedaczka męczyła się na śladzie pana Uciekającego-Przed-Dzikami, którego i tak już nie było, bo uciekł obcym autem z lasu :)))) (ale go znaleźliśmy!!!!)
  • Nela - dostała wielką kałużę zapachową stworzoną przez pomysłowego 'wuja', krążącego wokół skrzyżowania...
  • Flora (malina) - doskonale pracowała jako pies kontrolny.
  • Mania i Balbina pracowały tak szybko, że ekipy nie były w stanie za nimi nadążyć (zapisać: nie bierzemy r1 ze sobą!)
    Jowita i Balbina
Za całą imprezę ogromnie dziękujemy Gosi Veith - Karbowskiej i jej szanownemu małżonkowi, panu Stanisławowi, który prowadził nasz Kurs Pierwszej Pomocy (a nasze mózgi odmawiały jakiegokolwiek poważnego przyswajania wiedzy!) oraz szefowi Grupy Ratowniczej PCK Arkadiuszowi Jaworskiemu, wszystkim ratowniczkom i ratownikom oraz zaginionym:)
Dodatkowo wszystki organom, które zostały poinformowane o naszych manewrach przez naszego organizatora czyli Straż Leśna oraz Nadleśnictwo Stare Jabłonki.

Napisali też o naszej wspólnej akcji:






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rzecz o posokowcach - problemach i najpiękniejszych wspólnych dniach

MOC przywołania!

O TRENINGU: W domu robi, ale na spacerze nie ma z nim kontaktu!