Mantrailing vs tracking/ cz.1


I co to jest ten mantrailing? Co my w końcu robimy?

Wychodzi na to, że jakieś 4 lata temu robiłyśmy z Nelusią mantrailing - żadnych przedmiotów na śladzie, nie wiadomo gdzie poszedł pozorant, nie tylko ścieżki, kombinacje w lesie, po ścieżkach, budowanie psiego drive'u...zdecydowanie double-blindy:)
Tracking - hmmm i jak to teraz wytłumaczyć? W Europie traktują to jako tropienie sportowe, dla nas znaczy to chyba tropienie - bo Amerykanie/Holendrzy nie mogli zrozumieć, jak my tropimy? Po co nam te przedmioty? Czyli sportowe tropienie? Nie? To po co utrudniacie życie psom? 

Faktycznie u nas (w Bavariowie) tropienie wygląda tak, że pytamy nowy team - co chcesz robić? 
Chcesz mantrailing czy start w konkursach? 
Start w konkursach? - proszę - lecimy z przedmiotami. 
Chcesz szukać ludzi? Na pewno nie zobaczysz tam przedmiotów:)
Podczas realnej  pracy tropowej nikt nie zwraca uwagi na przedmioty, dopiero po znalezieniu osoby, z tym samym psem lub innym przeszukuje się teren i psu nie wolno dotknąć przedmiotu.

Na szczęście coraz mniej osób do nas przychodzi, aby startować w zawodach, ale pomimo to, mieli przedmioty na śladach, które powoli wycofujemy i naprawiamy drive'a tropowego:)

No ale jak było na semi?
Jacy są Holendrzy? Niemcy? Jak tropią Francuzi? Jak traktują psy?

I tu Was rozczaruję, albo pocieszę! 
Jesteśmy dekadę do przodu jeśli chodzi o traktowanie psów. W porównaniu do Niemców - to niewiele osób sizaruje w Polsce:) Tam prawie wszyscy ssssyczą....ale usłyszałam znajomy dźwięk z nosa Francuzki...niuch niuch:)
Fajnie też chowają się...z fantazją...Nasza Asia to pikuś:)

Grupa 18 osób z psami przyjechała z różnych części Europy, najlepsze, wyselekcjonowane grupy ratownicze, tropiące, współpracujące z policją w swoich krajach. Mogłabym ich podzielić na 3 rodzaje:

- SIZARY - dominacja, walenie psa prądem, podduszanie - i tak, takie osoby były i jest to powszechnie stosowane w krajach zachodnich.
- PRZEBUDZENI - czyli osoby, które mają już "zepsute" psy, po treningach awersyjnych - jak na przykład: aby pies przynosił bringsel, wkłada mu się go do paszczy, zaciska i czeka, aż się przyzwyczai czy woreczek z zapachem nakłada się na głowę psa i przytrzymuje - tak, to są nadal powszechne metody stosowane w Europie.
- CIUMKAJĄCY - czyli Ci dziwni, pozytywni, nie bijący, nie syczący, dogadujący się z psami.

I od razu spieszę Was uspokoić, że grupa psów z rodzaju ciumkacze, najlepiej pracowała i najwięcej wyniosła z 4 dni zajęć. 
Psy z grupy pierwszej - bały się przewodników i zawęszały się, co przynosiło frustrację prowadzącego i pies po zakończeniu śladu miał jeszcze bardziej przechlapane. Bardzo się tu psy szarpie i wymusza pewne zachowania.
Przebudzeni prowadzili psy w sposób pozytywny, jednak wcześniej stosowane metody bardzo wpływały na styl pracy psów.
A mówiłam, że nie było słodko:)
Wraz z nami pracowała szefowa stowarzyszenia behawiorystów, bardzo doświadczona osoba w pracy tropowej, szefowa grupy tropiącej pracującej dla holenderskiej policji, która potwierdziła, że najlepiej pracują u nich psy od początku prowadzone bez przemocy.

Jeff podczas wykładu wspomniał o korekcie, gdy pies markuje ślad - jedna z pań tak sobie to wzięła do serca, że pies dostawał na śladzie smyczą, a gdy dodawała do tego osobliwy krzyk - nas to przerażało, nie mówiąc o psie. Problemem psa, z którym pani przyjechała, było przeskakiwanie na zwierzynę podczas tropienia, ale to co zobaczyliśmy podczas pracy tej pary, od razu pokazało nam słabe ogniwo - przewodnika. Pies został skorygowany i od razu wskoczył w myszki - TARRAM! Rewelacyjny sposób na relaksację i odreagowanie:) 

Ostatniego dnia, podczas coachingu naszego trenera - padło pytanie co należy zrobić, gdy pies się zawęsza w siki? I nasza pani odpowiada: uderzyć psa. Jeff patrzy na nią i uwierzyć nie może - a powiedział tylko KOREKTA i nie miał na myśli, ani krzyczenia, ani ciągnięcia, a tym bardziej bicia.

I tu powstaje pytanie co ludzie słyszą podczas wykładów, co widzą podczas zajęć? Całkiem coś innego niż trener chciałby przekazać. Wiem, że w pracy psów na narkotyki używa się obroży elektrycznej i pomimo tego, że wiem, że dany trener to robi, to nigdy nie wpadłabym na ten genialny pomysł, aby zrobić bbbzzzzzyt gdy mój pies źle wybierze zapach:)

Temat śladów:)
Temat rzeka - długi jak ślady:) 
Drugiego dnia ŻADEN pies z jednej grupy nie odnalazł NIKOGO. Źle ułożone ślady, pozoranci inaczej poszli niż ich proszono - taaak, w pewnym momencie rozumie się holenderski:) 
I źle interpretowana mowa psiego ciała - ale było śmiesznie - dla obserwatora:)
Ale...
To był dzień, podczas którego najwięcej można było dowiedzieć się o ludziach, psach, emocjach, psim zachowaniu, czytaniu psiego ciała, ludzkiej mowy ciała, strasznie mi się podobało. I co z tego wyniknęło? Następnego dnia wszyscy - WSZYSCY - pracowali lepiej:)
Psy, przewodnicy, pozoranci...
Do tego w Holandii i Niemczech są bardzo podobne do polskich relacje pomiędzy fundacjami/stowarzyszeniami/szkołami - wniosek: najlepiej nie być zrzeszonym:)

Sprzęt.

Kolejna rzeka do pokonania, ale na szczęście niezbyt głęboka - duża większość ok 90% ma bardzo profesjonalny sprzęt - i tu słyszę słowa jednej z Holenderek - fajne ciuchy, fajny sprzęt, a pies idzie na spacer, bo nie chce pracować (dlaczego?)
Psy są najczęściej ubierane w szelki skórzane, konstruowane tak, aby jak najlepiej rozprowadzać siłę ciągnięcia, drugie szelki jakie się pojawiły to Niggelohy - Jeff stwierdził, że raczej nie sprzedałyby się w Stanach  racji nazwy:) I chyba jedna osoba miała Juliusy - wiedząc, że to bardzo złe szelki do tropienia, ale...ładnie wyglądają:) 
Prawie wszyscy ubierają się w widoczne, odblaskowe elementy, linka zazwyczaj pomarańczowa/zielona i otoki, nikt nie pracuje na lince materiałowej. Mają ciekawe rozwiązania jeśli chodzi o zaznaczanie początku śladu, czy markowania śladu. Sprzęt naprawdę mają dobry - od krótkofalówek, po kamery:)

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rzecz o posokowcach - problemach i najpiękniejszych wspólnych dniach

MOC przywołania!

Wyprzedzanie bodźca