Wiedza tajemna czyli LUŹNA SMYCZ

Grecia na luzie
Połowa psów na moim osiedlu chodzi w kolczatkach.
3/4 chodzi na smyczy Flexi.
Zaciskanie i podduszanie to codzienność.
Czy reaguję? 
NIE. 
Jeszcze kiedyś reagowałam i próbowałam tłumaczyć, jednak osoba decydująca się na użycie kolczatki już taką decyzję podjęła i zrobi wszystko, aby ją dobrze usprawiedliwić i przekonać siebie, że NIC złego nie robi. Działa tu podobny mechanizm jak przy zakupie 17 pary butów, gdy opadną emocje tłumaczymy JAK BARDZO ICH POTRZEBOWALIŚMY.

Zacznijmy od tych właśnie usprawiedliwień, używam kolczatki czy awersji, bo:

  • przecież jego to nie boli, to tylko pies
  • ona i tak tego nie czuje
  • kolce są na zewnątrz, więc nic nie czuje
  • już teraz rzadko wyskoczy do psa, więc tylko na wszelki wypadek
  • weterynarz mi tak zalecił - a on się zna
  • byłem w sklepie zoologicznym i Pani mi doradziła
  • i moje ulubione: przecież sprzedają to we wszystkich sklepach - gdyby było niedobre, nie byłoby tego w sklepach
Skoro nie boli to po co używać? Chyba jednak boli, BO w niektórych przypadkach działa. Podkreślam niektórych.

Zacznijmy od metod szkolenia chodzenia na LUŹNEJ SMYCZY.

AKCESORIA:

  • Halter
  • Kolczatka
  • Półkolczatka
  • Plastikowa kolczatka
  • Zacisk
  • Szelki zapinane z przodu
  • Obroża elektryczna
Ojeju jeju, szelki zapinane z przodu razem z obrożą elektryczną?;))) 
Owszem, to system fizycznej kontroli nad psem, choć bardziej humanitarny.

Ćwicz rezygnację 
Zacznijmy od tego w czym ma nam pomóc halter. Halter zakładamy psy na pysk, zapinamy z tyłu, podpinamy smycz i heja. 
STOP STOP! 
Problem z halterem jest taki, że właściciele dopinają do niego bezpośrednio smycz lub co gorsza smycz Flexi i przy mocniejszym pociągnięciu (a przecież pies ciągnie!) pies ma skręcony kark, bądź jedynie uszkodzone kręgi. 
Jeśli chcesz użyć haltera dobrze - zapnij jeden karabińczyk do haltera, drugi do szelek i.... idźcie na SZELKACH - staraj się, aby pies "myślał", że idzie na szelkach, a halter to jedynie system ewentualnej fizycznej kontroli.
Ponieważ kiedyś byłam LENIWA, Nela jako dorastająca panienka nosiła halter przez 2 miesiące i z doświadczenia napiszę tu i teraz - GDY ZDJEMIESZ HALTER PIES NADAL CIĄGNIE.
Więc metoda NIE DZIAŁA - jednak gdy mam do wyboru doradzić starszej pani, która mieszka z młokosem 40 kg i wyprowadza go na spacer po śliskich chodnikach - wolę zaproponować halter czy szelki zapinane z przodu niż kolce.
Wywołane do odpowiedzi szelki z kółkiem z przodu - kolejny system fizycznej kontroli, oprócz skręcania ciała psa za pomocą smyczy, pasek z przodu ma za zadanie blokowanie barków psa. Widzieliście kiedyś na pastwisku krowy? 
Te bardziej JURNE mają z przodu zawieszone na łańcuchu drewniany drąg, gdy krowa postanowi przyspieszyć, kij ten obija jej się o barki, niekomfortowo....i krowa stara się nie biegać:)
Gdy zdejmiesz te szelki.... pies nadal ciągnie:) 

Średniowieczne metody zadawania bólu kolcami nadal popularne w naszym kraju nad Wisłą, a zabronione w innych krajach, nadal królują. Choć są co poniektóre sklepy, które nie sprzedają już kolczatek nawet w Polsce, dumnie głosząc to na swoich stronach.

Miałam okazję robić wykład dla pracowników jednego ze sklepów zoologicznych w Gdańsku na temat psich akcesoriów. Każdy z pracowników poleciłby i sprzedał kolczatkę - "BO ZAWSZE TAK BYŁO", BO DZIADEK TEŻ MIAŁ PSA W KOLCZATCE. Ci bardziej humanitarni polecają PÓLKOLCZATKĘ, albo tą plastikową - przecież ona nie boli (!!!) Można też kupić kolorową nakładkę na kolczatkę, albo chustkę, wtedy nikt się nie czepia :) Jedna z Pań zaproponowałaby halter, jednak nie wiedziała jak użyć tego ustrojstwa.

No i jak to jest z tą kolczatką? I dlaczego czasami działa, a czasami nie?

Fris ". 
Rozmowa z kursantką z psem w typie ONKA:
Ja: Dlaczego sucz nosi kolczatkę? 
Onkowa: Bo ciągnie. 
Ja: A w kolczatce nie ciągnie? 
Onkowa: No ciągnie. 
Ja: To po co nosi kolczatkę?
Onkowa: Bo czuję kontrolę.
Ja: Hmmm...

Problem z kolczatką jest taki, że w niektórych przypadkach DZIAŁA - no oczywiście, że działa. Kara fizyczna i ból działa również na ludzi. 

Łamanie kołem, aby uzyskać informacje też działa (choć James Bond i Chuck Norris nigdy by się nie złamali!!!), dostajesz 1 z kartkówki, ciach przez głowę (czasami działa), przewracasz się na ulicy i rozdzierasz nowe rajstopy - boli - działa, dotykasz rozgrzanej płyty ceramicznej - auć - działa! Dotkniesz następnym razem? Jedziesz 90 w terenie zabudowanym, PACH, poszło 400 zł i kilka punktów:) Przewracasz się na rolkach, ups boli, czy kolejny raz tak chętnie wejdziesz tym sposobem w zakręt? Wyprzedzasz na śliskiej nawierzchni, masz dachowanie, czy zrobisz to jeszcze raz? 
Jedziesz konno, przed kłodą koń zrzuca Cię na glebę...

Greta
Prawodopodobnie wszystkie te kary, by na Ciebie zadziałały.
Ale pomyśl jakie masz z nimi skojarzenia:

  • Kartkówka - hmmm, każda kartkowka to ciach przez głowę, rodzi się strach. 
  • Kocie łby, a Ty kroczysz na szpilkach - zaraz NA PEWNO się przewrócę. 
  • Gotujesz obiad i płyta ceramiczna budzi w Tobie grozę (i wymieniasz na indukcję!:). 
  • Śliska nawierzchnia = może będę jechać wolniej, albo lepiej nie, poczekam do końca zimy. 
  • Kłoda.....i odtwarza się film w głowie z ostatnich wydarzeń. 
  • Lubisz panów policjantów?
Są jednak tacy, którzy kolejny raz zaryzykują i sprawdzą czy piekarnik przy temperaturze 200 stopni jest na pewno nagrzany, czy może uda mi się przejechać na czerwonym świetle (bo mi się kilka razy udawało...)
  • Idzie pieseczek w kolczatce, ciągnie do innego psa, kolce wbiły się...AUĆ
  • Idzie pieseczek widzi psa, oooo, ostatnio kolce mi się wbiły, oooo znowu się wbijają...czy zawsze jak widzę psa, to musi mnie boleć?
  • Idzie pieseczek  i widzi psa - o Ty sku.... przez Ciebie boli mnie szyja!!!
Ludzie po tragicznych wypadkach chodzą do psychoterapeuty, psy do behawiorystów - a może warto byłoby zapobiegać? Zostanie Ci więcej gotówki na wakacje na Bali.

Obroża elektryczna - mechanizm podobny jak przy kolczatce, jednak ostatnio populanie nazywana nowoczesną metodą szkoleniową.

Polecam dotknąć paluszkiem pastucha. Znam też panów, którzy postanowili sprawdzić, co się stanie, gdy nasikają na ogrodzenie elektryczne. 
Najlepszym przykładem jest fruwający w zabawie Breeze - fruwa sobie chłopak z szarpakiem, hopa, hopa, nagle wyskoczył i uderzył się o krawędź stołu w podbródek - spadając zobaczył stojącą obok Florę - czyja to wina??? No Flory! Kolejnych kilka dni oznaczało imijanie Flory, szarpaka i ... stołu :)


WNIOSKI:

Akcesoria są dla LENIWCÓW i naszych przyszłych klientów z agresywnymi lub wycofanymi psami.

SZARPANIE i PODDUSZANIE:

To moje powszechnie widywalne metody, labradorek nie chce iść 3 cm od kolana, to trzeba go dociągnąć - ale on się strasznie tego kolana boi, bo tam Pańcio straszzzznie szarpie. Zawsze też można poddusić na obroży zaciskowej czy też smyczy behawioralnej - wtedy tlen nie jest dostarczany do mózgu, no i większość odpuści. Mechanizm działania podobny jak przy średniowiecznych akcesoriach - jednak tańszy - bo nie trzeba inwestować w sprzęt.

Fris

WNIOSKI:

Przejdź do metod dla mniej leniwych powyżej.


METODY DLA MNIEJ LENIWYCH:

  • na smaczek
  • neutralny sygnał
  • drzewo
  • karne yardy
  • komenda: patrz
I kolejny raz wszystkie te metody działają (lub nie!). Możesz mieć codziennie przez kolejne 10 lat saszetkę ze smaczkami na każdym spacerze i wydawać chrupka przy nodze - działa - czasami przez chwilę, bo pies wróci na 3 sekundeczki do bodźca, naszczeka i wróci do Ciebie po smaczka (piękny łańcuch zachowań, prawda?:)) Każdy z nas przerobił metodę na smaczka i wie, że niestety w najważniejszych sytuacjach jedzenie zawodzi. 
Są też psy, które BARDZO frustrują się przy smaczkach i są w stanie tę frustrację wyładować na przypadkowo przechodzącym przechodniu skacząc na niego, grożąc lub chwytając za nogawkę. Dodatkowo niektóre psy są obrońcami saszetek, więc może się ta technika przerodzić w krwawą jatkę :)

Sygnał neutralny - czyli ciukmanie i nagradzenie smaczkiem - pies na CMOK CMOK odwraca głowę i udaje się razem z nami. Teoretycznie tak. Gdy nie ma rozproszeń. No i zależy od RELACJI... o czym później.


Stój jak drzewo, gdy pies odpuści, możesz iść dalej - z małą Nelą przejście 100 m trwało 1,5 godziny w linii prostej. Owszem opuściła:) Ale moja cierpliwość została zszargana! 
Uwaga! Metoda działa na niektóre psy, jednak niektóre mogą się frustrować powrotem do nogi i pojawia Wam się jojczenie, skakanie i cofanie.

Karne yardy - ciągniesz, odwracam się i odchodzę kilka kroków - na Nelę to zadziałało, ale na Breeze NIE. 

On sobie wymyślił, że pociągnie = ona się odwróci = kilka kroków przejdziemy do tyłu = i wtedy odwracamy się i można tak z całej siły LECIEEEEEĆ. Działa, ale znowu nie na wszystkich.

Komenda PATRZ - wyuczone polecenie wpatrywania się w Pańcia, gdy przechodzisz obok psa/dziecka/wózka. Podobnie jak w metodzie na smaczek - pieseczek może wejść w niepożądany łańcuch zachowań, dodatkowo, to że idzie przy nodze i patrzy nie oznacza, że nie chce krwawej jatki z yorkiem z domu obok. Pamiętaj o emocjach (i pająkach!)

Ha! To co działa???
NAWIĄŻ RELACJĘ - dla tych, którzy chcą zrozumieć swojego psa

Młody ciągnie jak ciągnik - ciągnie do miejsc, które go INTERESUJĄ. Nela - królowa - chodzi po chodniku i ona TAM ciągnie, Flora chodzi po trawniku i TAM CIĄGNIE, Breeze chce chodzić przy krzakach (on ma misję zasikania świata!) i TAM CIĄGNIE.
Wspólne spacery skończyły się na ...postanowieniu NIGDY nie bedą chodzić RAZEM. Już teraz chodzą razem, jednak musiałam przepracować chodzenie Bryzy, ponieważ Panie się frustrowały jego dziwactwami.

Baw się!
Wszystko opiera się na ZAUFANIU. Tropienie, luźna smycz, posłuszeństwo, przywołanie etc
Pokaż psu, że dojdziemy do tych krzaków 3 sekundy później, ale dojdziemy. 

Jak Cię wołam to oznacza, że mam coś na myśli, może chcę Cię dotknąć, nawiązać kontakt wzrokowy, widzę dzika, może mam zabawkę, a może zgubiłam piłkę. 
Gdy tropimy razem - zaufaj mi, że nie wpakuję Cię pod auto. Gdy chcę, abyś usiadł przed przejściem dla pieszych to jest tylko i wyłącznie dla naszego bezpieczeństwa. 
Jednak praca nad zaufaniem i relacją zaczyna się w domu - i jest to trudne, bo sami wiecie jak trudno jest komuś zaufać czy zdobyć czyjeś zaufanie. 

Nela nauczyła się chodzić na luzie i powoli, gdy zrozumiała, że i tak dojdziemy do miejsca, w które ona chce dojść i nauczyła się REZYGNOWAĆ na rzecz bycia ze mną. Młody uczy się tego samego - 'hej, nie warto sciągać jej ze schodów i tak zejdziemy, nawet w tym samym czasie, tylko mniej będzie bolała mnie szyja. Warto na nią czasami spojrzeć, bo uśmiechnie się, wyśle jakieś SUUUPERRR, czy da smaka.'

JAK TO ZROBIĆ?
Recepta jest prosta:
  • słuchaj psa (może ciągnie, bo chce mu się qpę!)
  • patrz co Ci komunikuje, czy ciągnąc nie ODCIĄGA Cię od problemu (pies, worek, kamień, ludzie, coś strasznego etc) nie wpychaj psa na siłę w to czego się obawia (bo wepchnę Cię w pająki, których się boisz i będę przekonywać, że są takie fajne)
  • patrz jakie ma preferencje - woli chodzić chodnikiem - ok, chodzimy chodnikiem!
  • pozwól mu wygrywać - co Ci się stanie gdy oddasz psu piłkę? Gdy wygra w zabawę w przeciąganie? Tobie nic, a do psa dotrze - hej, Pańcio jest fajny, umie się bawić. 
    Czy Tobie sprawia przyjemność granie w Scrabble z kimś, kto zawsze wygrywa? :)
  • wspieraj psa, zawsze bądź po jego stronie, cokolwiek zrobi - nawet gdy zje qpę? :)))
  • naucz REZYGNACJI, najpierw od najprostszych rzeczy: zabawki, smaczka, następnie psa, czy kota, a nawet biegnącej sarenki.
  • próbuj czy metody na smaczka, drzewo etc działają, jak nie działają to ich nie stosuj. Możesz też żonglować metodami, teraz smaczek, teraz zwrot, a teraz zabawka. Bądź kreatywny!
  • dźwięk neutralny - my mamy taki dźwięk, na który WSZYSCY reagują i oznacza to: hej, spójrz na mnie, coś będę od Ciebie chcieć i będzie to fajne!
  • nagradzaj, gdy jest przy Tobie (słowem, smaczkiem, uśmiechem)
  • wyłapuj wszytkie mimowolne spojrzenia i nagradzaj
  • baw się ze swoim psem, szczerze spędzaj z nim czas
  • bądź konsekwentny, jak już postanawiasz, że nie idziecie w tamtą stronę to NIE IDŹ ani centymetra.
NAGRADZAJ!

Bo każdy z nas lubi dostać szóstkę, pochwałę od szefa, zadowolenie klienta czy uśmiech żony, gdy talerz JUŻ jest w zmywarce:)



Komentarze

  1. Aż nie wiem co napisać. Najlepszy i najmądrzejszy post jaki dotychczas widziałam na blogach. Do tego bardzo potrzebny. My mamy ogromny problem z chodzeniem na smyczy- aktualnie dwuletni pseudo amstaff, problemy niwelowane od czwartego miesiąca, od razu po adopcji, choć wtedy był zbyt przestraszony by ciągnąć... Jak widzi, że po wyjściu z klatki skręcamy w lewo, ciągnie na polanę, jak w prawo- wie, że do parku więc też warto ciągnąć. Codziennie zmieniam trasy i następnego dnia to samo. Wie, że nieważne gdzie pójdziemy będziemy robili fajne rzeczy i będą nagrody. Na agility potrafi mnie przeciągnąć w 20 minut (solo idę prawie 40, bo pod górkę :P) Na każdym spacerze ćwiczę inną metodę "spowalniającą" bo każdego dnia pies reaguje na inną i na inną ma ochotę. Czasem mam dosyć, potrafię szarpnąć ale od razu sprowadzam się na ziemię "halo, on cie kocha, naucz go a nie szarp!" i zaczynamy od nowa. Nie mogę Taja zostawić pod opieką babci, bo wiem, że nie poradzi sobie z nim skoro ja jeszcze tego nie osiągnęłam. Czasem na grupowy spacer wychodzę półtora godziny wcześniej a gdy mogę w końcu spuścić psa ze smyczy, jest to dla mnie najbardziej odprężający moment dnia. Jeszcze nie jeden miesiąc zejdzie nam na nauce. Zauważyłam, że Tajson najlepiej reaguje na "suka", tzn. że idzie z nami nasza psica, która jest schorowana i Taj wie, że musi zwolnić i dorównywać jej tempa. Niestety Mia rzadko chodzi z nami na dłuższe spacery... Nie korzystałam nigdy z kolców, prądu i innych "umilaczy". Był łańcuszek ale po dwóch dniach zrezygnowałam. U nas działa żarełko, drzewo, cofanie i dobre słowo- żeby w trakcie tego całego horroru było chociaż troszkę miło! Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie wróciłyśmy ze spaceru, podczas którego wypróbowywałam metodę drzewną, Zauważyłam, że nakręcający się zwykle pies - zwalnia, wycisza się. Leje, jak z cebra, więc nie przedłużałam mocno spaceru, ale mam wrażenie, że w naszym przypadku ta metoda będzie fajnie działała. Dziękuję i bardzo bardzo chwalę post! Ja i Cytra pozdrawiamy z zalanego deszczem Lubina :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A co Pani poleca ? Szelki czy zwykła obroża ? Moja suczka ma 2 lata i ciągnie. Kantarek,kolczatka nie działają - tak jak Pani napisała.
    Jak widzi inne psy, rowery to NIC nie działa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Szkolenie :)
      2. Jeśli już ciągnie, to wolę używać i szelek i obroży
      3. REZYGNACJA!
      4. Więź z przewodnikiem, nie będzie więzi - nie będzie luźnej smyczy:)

      Usuń
  4. Brawo, brawo! Wspaniały post. Mogę dodać od siebie coś: mam dwa "antyki" po wielu latach w schroniskach. Młodsza stażem Naszka jest głucha, nie ma jednego oka, a mimo to, w większości przypadków kiedy mówię: "ej, no coo jest? współpraca, poproszę", z dwukrotnym, b.lekkim szarpnięciem sygnałowym - luzuje smycz. Nie "słucha" na początku spaceru, bo ma sprawy do odfajkowania; siku, kupa, emaile :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rzecz o posokowcach - problemach i najpiękniejszych wspólnych dniach

Las SENIORitas - o psim dojrzewaniu

MOC przywołania!