O ciemności


Był sobie kiedyś taki wpis, który popełniłam nie wiedząc, że kiedyś go odkopię i jeszcze lepiej zrozumiem i "przeżuję" temat. 
Mocno przeżyłam wejście na wystawę NIEWIDZIALNA w Warszawie i dziś będąc w kolejnym znanym Neli lesie, acz jak bardzo dziś NIEZNANYM, wróciłam zapachami i odczuciami do tamtej godziny w ciemności.

W połowie lipca Nela - moja ukochana suka, wymuskana, wypieszczona - nagle przestaje widzieć na jedno oko. Jedyne co wiemy, to, że masakrycznie boli ją głowa. Nela idzie spać zdrowa, budzi się i nie widzi na jedno oko. Uchyla głowę, nie chce wstać i nie chce jeść. Boli. Oko niebieskawe, zamglone. 
Diagnoza: JASKRA.

Co to kurcze za jaskra? Jaka jaskra? Skąd to? Po co? Dlaczego? Tak samo z siebie, z kosmosu?
No i niestety tak, owszem, samo z siebie, z kosmosu.
Odwiedziłam i zatelefonowałam do 'wszystkich świętych', znanych i cenionych weterynarzy okulistów - dwie wizyty w Łodzi i w Warszawie po badaniu nie zostawiały żadnych wątpliwości - JASKRA. 

Jaskra to w skrócie i dla 'prostego człowieka' - wzrost ciśnienia wewnątrzgałkowego
Wyobraź sobie, że rozsadza Ci oko, rozsadza Ci mózg, Twoja czaszka eksploduje. To tak czuje się Nela....
Skąd to? A znikąd, właśnie z kosmosu - prawdopodobnie genetyczne - często spotykany problem u spanieli, bassetów, retrieverów no i na koniec słyszę: posokowców... Świetnie!

A jak to się leczy? 
No nie leczy się, zalecza, czyli kroplami obniżamy ciśnienie wewnątrzgałkowe.
Pierwsza wizyta u weterynarza kończy się mierzeniem ciśnienia i wynikiem 50. Jednak pomiar mógł nie być dokładny, ponieważ sprzęt był "przedpotopowy" - jednak mimo tego wprowadzone leki zostały zaaplikowane prawidłowo. Codziennie mierzenie ciśnienia: 40, 40, 45, 50, 43...
Dostajemy Xalatan - obniża nam ciśnienie do 23 po jednej aplikacji - WOW! Przypadek?
Mierzenie ciśnienia co 2 dni, co 3 dni, co tydzień. Kolejne mierzenie 45, 40...ciśnienie nie spada. Jest rozważana ablacja - czyli uszkodzenie ciałka rzęskowatego, co oznacza, że NA PEWNO pies nie będzie widział.
Ja walczę, choćby o to, żeby widziała zmianę światła. 
Mój zdrowy pies obija się o meble, o auto, o kosz na śmieci, o nogi, o psy, o tuję, i biurko, o wszystko. Nie widzi w lewym oku. NIC. CIEMNOŚĆ. 
Szczęście w nieszczęściu, że poznałam kilka tygodni wcześniej Ulę, która adoptowała Bajkę, babcię posokowca z jaskrą w obu oczach. Bajka ma w tej chwili już obie gałki usunięte, a jak sobie radzi w życiu zobaczcie TU

Ula podpowiada jak żyć, jak sobie radzić i zbiera mnie z podłogi. Od Uli wiem wszystko, czego powinien nauczyć się szybko człowiek od niewidomego psa.

Jest beznadziejnie, nie możemy ustabilizować ciśnienia. 

Wiem, że zdrowe oko jest przeciążone, wiem też, że gdy zrobimy ablację czy usuniemy gałkę, wzrok w zdrowym oku się pogorszy. A dodatkowo ciągle walczymy też o zdrowe oko, bo skoro jaskra pojawiła się w lewym, to jest duże prawdopodobieństwo wystąpienia również w prawym.

Czytam pół internetu, Ula wyszukuje historię choroby Bajki ze schroniska i podaje nazwy kropelek, sugerujemy zmianę leków i tak udaje nam się ustabilizować ciśnienie, 40, 23, 21, kilka dni temu 17. Norma max 20 - czyli NIE BOLI
Badanie wykazuje, że jednak nastąpiło zniszczenie oka, Nela na pewno nie widzi. Chociaż ja dzielnie uważam, że widzi kształty lub zmianę światła.

WIDZI czy nie widzi?
Entuzjazm nieco przygasa, gdy w ciemności nie widzi psa i uderza się głową o samochód. Ale tłumaczę sobie, że ciemno było, kontrastów nie było.

Cała prawda wychodzi po przyjeździe do domu. Pies, który pół życia spędził w tym mieszkaniu nie daje sobie w nim rady. 
Na JEJ polu - "atakuje" ją siano, rozrośnięte drzewa i krzaki. 
Wokół "JEJ" jeziora osiedlowego zabija rowerzysta, biegacz, samochód. Pojawiła się niepewność, lęk, kulenie się i odskakiwanie od "nieznanego" dźwięku.
Mimo sprawnego jednego oka, Nela nie radzi sobie w swoim środowisku. Już wiem, że badanie nie kłamie.

Co robię w nowej sytuacji?
Problemy ze wzrokiem to całkowita nowość dla mnie w mojej psiej historii, ponieważ wszystkie nasze psy głuchły. Zatem od początku stawiałam na uczenie psów GESTÓW. Każdy mój pies ma gest na siadanie, warowanie, przychodzenie. Dziś wiem, że praca socjalizacyjna wraca i od nowa uczę Nelę świata.
Coś nowego...

Pierwsze nowe hasła jakie wprowadziłam to sygnał na pobranie nagrody z dłoni oraz uważaj.
Uważaj to hasło wielozadaniowe, gdy mój mózg nie będzie w stanie wyartykułować nazwy zagrożenia:)

Wprowadzam też sygnały: człowiek (idzie powoli), biegacz, auto, rower, pies.
Doskonale sprawdzają nam się wcześniej nauczone hasła: prawo, lewo, do przodu, tył (pies stoi z tyłu), czekaj, stop, powoli.
Mamy też hasło na schody: up i down. 
Co ciekawe, zawsze uczyłam i nadal uczę, żeby nie produkować słowotoku w stosunku do psów i tu doskonale się to sprawdza. 

Mało mówię na spacerze i nagle wypowiadam słowo: AUTO, Nela myśli: hej przemówiła, chyba to coś ważnego!" Próbuję kojarzyć słowa z zapachami, dźwiękami, prędkością poruszania się "niebezpieczeństwa" i ciepłotą "przedmiotu".
Socjalizuję na nowo, jak szczeniaczka, podkładając słowa pod coś co teoretycznie zna, a nagle tego nie widzi. I nie do końca się zgadzam z tym, że psom wzrok jest niepotrzebny - widok obijającego się psa o meble sprawia, że CHCESZ, żeby widział.


Co jeszcze robimy?
  • Oprócz wprowadzania sygnałów "niebezpieczeństw", Nela chodzi bez smyczy, a jeśli już to na szelkach. Każde pociągnięcie może być w jej stanie niebezpieczne i może podnosić ciśnienie.
  • Prawe oko mamy zdrowe, zatem Nela chodzi przy mojej LEWEJ nodze. Moja lewa strona ją chroni i ona wie, że tam jest bezpiecznie.
  • Chodzimy z ZNANE miejsca. Nieznane, krzaczaste są dla Neli trudne, więc jeśli wybieram się w nowe miejsce, szukam otwartej przestrzeni.
  • Szczeniak nauczył mnie porządku i odkładania wszystkich przedmiotów na miejsce, ale w przypadku psa, który nie widzi, musisz ODSTAWIĆ krzesło dokładnie tak, jak było dostawione do stołu wczoraj. Nagle nie wolno Ci położyć butów czy torebki na podłodze.
  • Staram się unikać nieznanych psów i dzieci. Jeśli są znane, to od razu mówię imię nadchodzącego psa.
    Nela z pewnej siebie damy, stała się nerwowa, jeszcze gorzej reaguje na szybko poruszające się psy, a nowe psy przyjmuje z agresją lub kuleniem się.
    Dzieci, które krzyczą i szybko się poruszają, to również mało komfortowa sytuacja dla nas.

Czy coś było widać wcześniej?
Hmmm, nie?
Jednak, jakieś pół roku temu, gdy robiłyśmy ślad miejski Nela PIERWSZY raz po długim poszukiwaniu nie miała pomysłu jak zakończyć ślad. Owszem ślad był trudny, ale to pies, który ZAWSZE z uporem dochodził do pozoranta. Nawet napisałam wtedy na FB: "chyba pies mi się kończy, bo nie ma pomysłów".
Wtedy zaczęłam ją badać. Owszem wiem, że ma zespół końskiego ogona, ale dbając o wagę w niczym nam to nie przeszkadzało. Badania krwi i moczu niczego nie wykazały. ZDROWY pies.
Nikt nie pomyślał, żeby sprawdzać oczy, bo nie było ku temu żadnych przesłanek.

Czy coś ćwiczymy z Nelą?
I tu moi drodzy życie zweryfikowało moje poglądy i wywody jakie to tropienie jest fantastyczne dla starszego psa. Uważałam, że starszy pies może tropić czy robić nosework. Idealne zajęcie dla starszego psa, czyż nie?
I tu KLOPS - praca nosem JEST megawymagająca. I fizycznie i mentalnie.
A zatem z psem, który od 7 lat pracuje jako pies tropiący i poszukujący substancji, nie można robić NIC.

Nela nie może zrobić żadnej komendy "równaj, siad, waruj" w łańcuchu zachowań, nie może wyszukiwać przedmiotów, ani zapachu, ani smaczków, a zdecydowanie nie może tropić. I nie tylko dlatego, bo może nadziać oko na gałązkę. 
Gwałtowne ruchy głowy, spuszczenie głowy do dołu i INTENSYWNE poszukiwanie, węszenie PODNOSZĄ jej CIŚNIENIE wewnątrzgałkowe. I tak też dzieje się u zdrowych psów, jednak w zdrowym oku od razu ten poziom jest wyrównywany. Choć dziś już wiem, jakim wysiłkiem jest używanie nosa.
I jeśli ktoś Wam kiedyś powie, że tropki są fantastyczne na psią emeryturę to ktoś uprawia piękny marketing.
A. Jeśli widzieliście i wiecie JAK psy tropiące użytkowo pracują, to zdecydowanie starszy pies nie powinien przyjmować takiej presji i fizycznej i mentalnej na siebie. Nawet jeśli pies pracuje powoli i nie ma nacisku na szelki, to nadal wykonuje ogromną pracę mentalną i ja bym nie ryzykowała u żadnego u swoich psów, ani kursantów uszczerbku na zdrowiu.
Psy mają tak, że nie pokażą, że je coś boli - pójdą spać, może nieco dłużej będą spały, będą spokojniejsze - wszystko o czym marzy przeciętny człowiek, czyż nie? 

B. Podczas pracy węchowej wzrasta ciśnienie krwi i jak już wiemy - ciśnienie wewnątrzgałkowe.

C. Pies nie jest na tyle sprawny, aby mógł dobrze WĘSZYĆ i w tym samym czasie koordynować pracę swojego ciała.

I żeby nie było, musiałam to sprawdzić na sobie. Nela przy wyszukiwaniu substancji pracuje znacznie wolniej i niedokładnie - przepuszcza zapach. 
W tropieniu rezygnuje i z ciśnienia 23 na starcie, po 6 minutach miała 40. 
Przy prostych zadaniach obedience również oko powiększało się i było bardziej ukrwione.

Czy można zapobiec jaskrze?
Tu pytanie do weterynarza....nic nie można zrobić...

Co robię teraz z Nelą?
Nic :)
Może nie tak nic, ale głównie socjalizację i pracę z ziemi. Sucz nie może się pobudzać np pracą na beretach czy piłkach - a musimy ćwiczyć świadomość ciała, więc praca z ziemi to idealne zajęcie. Poznajemy na nowo 'stare' miejsca, węszymy i spacer typu 15 minut jest wykańczający.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rzecz o posokowcach - problemach i najpiękniejszych wspólnych dniach

MOC przywołania!

O TRENINGU: W domu robi, ale na spacerze nie ma z nim kontaktu!