Posty

Kiedy scyl staje się fajnym suczem:)

Obraz
ROZUM jest w cenie, ROZUM można stracić, można też iść po ROZUM do głowy, a my wciąż gonimy za ROZUMEM, który coraz częściej pojawia się w przejawach mądrości i coraz większego doświadczenia. Należy odkryć prawdę przed światem!  Scyl już nie jest scylem, ani szczochem - tak, scyl to już 6-miesięczna pannica, nastolatka, kombinatorka z ogromną ilością pomysłów i nadal z wielkim rudym sercem! Po czym poznać, że przybywa rozum do naszego domu? 1. Rozum postanowił omijać kable z daleka, w sumie tylko dlatego nadal mózg żyje i mam o czym napisać:) 2. Rozum postanowił siadać, kiedy nie wie co ze sobą zrobić! 3. Rozum wymyślił, że będzie bawić się zabawkami i że naprawdę fajne jest to pudło zabawkowe, a ludzie nie robią aż tak ciekawych rzeczy i nie trzeba za nimi łazić. 4. Rozum zaufał człowiekowi, przynosi wszystkie zabawki do przeciągania, jak to powiedział kiedyś Darek Radomski: "Aport to informacja o relacji między psem a człowiekiem". 5. Co najważniejsze, ...

Trzy czyli 10 powodów dlaczego kocham DOROSŁE psy!

Obraz
No i nadejszla wiekopomna chwila na numer TRZY. Numer TRZY ma dziś niespełna 17 tygodni i wywróciło nasz dom, samochód , spacery, spotkania, plany do góry nogami. Po grzebaniu w  bazie BGS  w rodowodach i miotach przez ponad półtora roku, pomysłach, przemyśleniach napisałam do koleżanki jakie ma plany hodowlane (pozdrawiamy ciocię Anetę :)), w odpowiedzi padła informacja o suczce w innej hodowli, o Etnie w Czarnososej Czeredzie. A po poznaniu 3 liżących panienek wybór padł na Elię vel Fris. Plan był zupełnie inny, zakładał scyla na wiosnę... no i w sumie jest wiosna, 10 stopni w styczniu... Zatem młode pojawiło się w naszym domu.  Rudych wzrok(i) mówiły jedno: A po co toto? Co Ty tu przyprowadziłaś za śmierdziucha, szczocha jakiegoś???  Scyl wprowadził rewolucję: (eee, jaką rewolucję....) 1.  Wstawaj wcześniej, bo Ci nasikam , idź spać ok. północy, bo nasikam, śpij z gaciami obok, bo szybko musisz je nakładać jak lecimy z drugiego piętra n...

2460 km z Florką - cz. 2 treningi u Kariny Kalks Mantrailing Austria

Obraz
Rozpoczynam dzisiaj zdjęciem. Zdjęcie oddaje nasze samopoczucie podczas wyjazdu - było ciężko i śpiąco, na szczęście hotelowe łóżko nas kochało:) Kto poznał Karinę, ten wie, że ONA NIE SYPIA DŁUGO, a przebywanie w jej towarzystwie i ogrom pracy nie sprzyja długiemu spaniu:) Od początku... W piękny deszczowy poniedziałek wyruszyłyśmy w kierunku Katowic. Nasz pierwszy przystanek zrobiłyśmy na autostradzie, w końcu pani Flora miała okazję doświadczyć większej połaci zieleni i po prostu na relaksie zrobić qpę:) Mimo zapewnień wujka Gugla, że trasa zajmie nam ok. 5 godzin, strasznie długo jechałyśmy, bo wyszło nam około 8. A wszystko za sprawą przemiłej aury. Deszcze, deszcze, deszcze, a do tego brak kantoru po drodze zmusił nas do zjazdu do Jastrzębia Zdroju i polowania na euro, a następnie psie przystanki, remonty, deszcze, mijanki, a przed Wiedniem megadeszcz. Po dotarciu do naszego hotelu, szybko zebrałam się na kolację u Kariny i w końcu poznałam jej psią rodzinę - a b...

2460 km z Florką - cz. 1 warsztaty tropowe w Krakowie

Obraz
Plan przeprowadzania  warsztatów tropowych w Krakowie powstał z pół roku temu, następnie przypadkiem doszły kolejne 'kury' tydzień później w Kłodzku i na dwa tygodnie przed wyjazdeem - przyszła niewiarygodna wiadomość o moim stażu w Mantrailing Austria , no to w sumie jak już zjeżdżam w DOŁ Polski... to od razu zapadła decyzja o 'pyknięciu' dodatkowych KILKU kilometrach:) Stąd podział wpisów na trzy części. W naszą podróż pojechała Florka - wiem, wiem, zaskoczenie nawet dla mojej mamy - "ale jak to? Florka? Przecież Nela jest pierworodna i dobra w te klocki" Oj to była trudna decyzja...do ostatniej godziny zastanawiałam się, którego sucza zabrać. Dla serca wybór był trudny, rozsądek nie miał z tym problemów: wybierasz psa, który lepiej znosi zmiany - czyli panna bez ucha. A zatem nasza pierwsza część wyprawy to Kraków, mieszkałyśmy przy Rynku, w związku z tym wiejski pies cierpiał na niedosyt trawników , nie mówiąc już o luźnej decyzji gdzie by tu...

Co to będzie, co to będzie, czyli pierwszy MANTRAILINGOWIEC w Polsce!

Obraz
Patrzę na te nasze wpisy i widzę ogromną nieregularność i zastanawiam się z czego to wynika? Nie z nudy, a chyba z ilości wydarzeń,  w których bierzemy udział.  Początek września to ostateczne przygotowania do  sala, foldery, objazd terenów, kamizelki, hotel, logistyka wejść 17 zespołów i choć szybkie zwiedzanie Warszawy:) A zatem dlaczego skoro jesteśmy z Trójmiasta, semi odbyło się w Warszawie? Przyczyna jest prosta, wielu naszych gości przyjechało z całej Polski, wielu uczestników przybyło z południa, co w przypadku organizacji zajęć w Gdańsku dałoby im ok. 600 km (zamiast 350 km) do przejechania. Trudność była jedna: słabo znam Warszawę, wyprawa o poranku na lotnisko, z gpsem, tak aby się nie spóźnić graniczyło z cudem, a jednak się udało:))) Pomoc naszych klubowiczów z grupy stołecznej była nieoceniona. Ania opracowała trasy, zdobyła dla nas pomoc sponsora druk24h.pl i była najlepszym tłumaczem znającym się na temacie mantrailingu, druga Ania wraz z Maćki...

OBI camp + tropienie - czyli kołczowanie nad morzem:)

Obraz
Jana Ostatnio realizujemy mnóstwo projektów, co odbija się na braku wpisów na naszym blogowisku.  A można by pisać, rozpisywać się, snuć opowieści... Jakieś pół roku temu, a może wcześniej, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, wpadłbył oto taki pomysł, oj pomysł był to znakomity - jedziemy z Magdą eŁ na wakacje! Zestaw kuchenny  Magda pomysł przyjęła z aprobatą i gdy nadszedł nasz upragniony tydzień nadjechała swoim rydwanem spod Szczecina ze swoimi dwoma rumakami - myślałam, że miały być dwa czarne, a tu jeden gnojek w ciapki przybył - i oto tak spędziliśmy w jednym domku czas ze szczeniorem borderem Weiem - 2 miłe rude suczki i 2 miłych przystojniaków.  W domku panował pokój wszechobecny - Florcia kochała Zuko, Zuko nie wtrącał się do damskich spraw, a mały był grzecznie wzrokiem odprowadzany przez Nelę, gdy przekroczył niewidoczną dla oczu jednak wyznaczoną linię graniczną. Wei w socjalizacji Do tego wszystkiego, pani Magda eŁ dowiozła ...

Jestę testerę czyli HAPSY u nas w paszczy!

Obraz
Jakiś czas temu...a było to naprawdę JAKIŚ czas temu, dostałyśmy zabawkę do testowania i w końcu nadszedł ten dzień, żeby w końcu opisać moje wrażenia. No piłka jak piłka - myślę sobie - ale okazało się, że piłka w środku ma materiał, który wydaje ciekawe, trzeszczące dźwięki podczas gryzienia, co jeszcze bardziej wkręca psa w zabawę.  Piłka do dziś żyje, a nagradzam nią psa regularnie podczas szkolenia (kto wie, jak wygląda nasz czerwony KONG ten wie, że ten pies zabija wszystkie zabawki) Za rączkę trzyma się miękko = milusio, jest podszyta delikatnym polarem czy czymś MIŁYM, do tego Nela uwielbia łapać za FUTRO, ona generalnie lubi futra:) FUTRO chyba jest najnajfajniejsze z tego wszystkiego. Rozmiar piłki jak dla nas idealny i w naszej ocenie daję zabawce 9/10 punktów, tylko dlatego, bo powinny być od razu DWIE w komplecie:))) Żart! Naprawdę fajna piłka do nagradzania, przeciągania, podgryzania i 'zabijania' futrzaka! Pozdrawiamy HAPSY i czek...