Posty

Psi nauczyciele

Obraz
Od jakiegoś czasu zaglądając na większość psich stron, w zakładkach O NAS widuję ten sam wpis: "z psami jestem od dziecka", "psy towarzyszą mi odkąd byłem mały", "psy zawsze były w naszej rodzinie" - jakby samo posiadanie psa oznaczało wysokie kwalifikacje do wykonywania zawodu psiego szkoleniowca.  A gdyby faktycznie tak było - prawie każdy z nas miał kiedyś psa, ale czy czegoś się od niego nauczył? Perełka Przeglądając stare zdjęcia wpadłam na Perełkę:) Zatem dziś post o moich nauczycielach , psich nauczycielach, bez których nie byłoby mnie tu gdzie jestem.  Czytając w prasie czy w internecie o pogryzieniach dzieci przez psy i kolejne ogłoszenia typu: oddam psa, ponieważ warczy na moje dziecko przypominają mi się moi pierwsi nauczyciele: Miśka i Kajtek oraz wpajanie zasad życia ze zwierzętami przez dziadków i rodziców. Zacznijmy od genezy pobytu psów w naszej rodzinie i nakreślenia lekkiego zarysu tła naszego otoczenia. Łąki, lasy,...

Cześć, nie ma już Fryski...

Obraz
"Cześć, nie ma już Fryski..." - takiej treści smsa wysyłałam znajomym po odejściu Fris.  Nie byłam w stanie rozmawiać na ten temat - do dziś kilka dni PO, to nadal temat tabu, rozmawiamy o kompotach i soku z czarnego bzu:) Chociaż dziś jestem w stanie napisać wpis na cześć Frysi i osobiście uważam, że należy jej się jak najlepsza wołowinka, bo była moją nauczycielką. Najlepszą. Frysia to spełnienie moich posokowych marzeń, zabrała mnie level wyżej w psiej wiedzy. To taka chwila, że gdy już myślisz, że coś wiesz o psach, wybierasz z miotu Fryskę i okazuje się, że NIC nie wiesz. Lękową, sztywną, nastroszoną, z zaburzoną komunikacją i brakiem kontrolowania emocji.  Niby wiesz, co bierzesz, wstępna diagnoza jest idealna, ale okazuje się, że NIC nie jest książkowe.  Fryń jest tym 1%, na który pewne działania, triki szkoleniowe nie działają i musisz słuchać intuicji, którą te wszystkie książki i wykłady lekko zagłuszyły. Frysia była BARDZO wrażliwa na zapach...

Zabawki z niczego, cz. 3

Obraz
W związku z wiosennymi porządkami, w naszym domu, jako pierwsze do wiosennych porządków stanęły: SZAFY.  Szafy pozbyły się ubrań, butów, szmatek, gazet etc - jednak powstało pytanie co z tym wszystkim zrobić, część rzeczy poszło do PCK, ale były też i takie, których zniszczenie uniemożliwiało jakiekolwiek wtórne wykorzystanie.  Ale czy jednak nie można zrobić jakiegoś upcyclingu?:) Jeansy w stanie agonalnym, ale cóż, na pewno da się coś z nich zrobić. Było dużo mocnego materiału, zatem dziś o kolejnej zabawce dla psów z niczego, czyli dżinsowy szarpak . Materiał dżinsowy pocięłam na 8 równych pasków - szerokości ok. 4-5 cm i zszyłam tak, aby paski były dłuższe. Niestety ręcznie, bowiem zwyciężył leń i nie chciało mi się wyciągać maszyny:) Końcówki 4 pasków zszyłam i udziergałam szarpak. Jeśli nie potrafisz robić szarpaków, to na pewno umiesz zapleść warkocz - wówczas potnij materiał na 6 części i zszyj tak, aby uzyskać 3 długie paski i VOILA, dziergaj...

Kiedy scyl staje się fajnym suczem:)

Obraz
ROZUM jest w cenie, ROZUM można stracić, można też iść po ROZUM do głowy, a my wciąż gonimy za ROZUMEM, który coraz częściej pojawia się w przejawach mądrości i coraz większego doświadczenia. Należy odkryć prawdę przed światem!  Scyl już nie jest scylem, ani szczochem - tak, scyl to już 6-miesięczna pannica, nastolatka, kombinatorka z ogromną ilością pomysłów i nadal z wielkim rudym sercem! Po czym poznać, że przybywa rozum do naszego domu? 1. Rozum postanowił omijać kable z daleka, w sumie tylko dlatego nadal mózg żyje i mam o czym napisać:) 2. Rozum postanowił siadać, kiedy nie wie co ze sobą zrobić! 3. Rozum wymyślił, że będzie bawić się zabawkami i że naprawdę fajne jest to pudło zabawkowe, a ludzie nie robią aż tak ciekawych rzeczy i nie trzeba za nimi łazić. 4. Rozum zaufał człowiekowi, przynosi wszystkie zabawki do przeciągania, jak to powiedział kiedyś Darek Radomski: "Aport to informacja o relacji między psem a człowiekiem". 5. Co najważniejsze, ...

Trzy czyli 10 powodów dlaczego kocham DOROSŁE psy!

Obraz
No i nadejszla wiekopomna chwila na numer TRZY. Numer TRZY ma dziś niespełna 17 tygodni i wywróciło nasz dom, samochód , spacery, spotkania, plany do góry nogami. Po grzebaniu w  bazie BGS  w rodowodach i miotach przez ponad półtora roku, pomysłach, przemyśleniach napisałam do koleżanki jakie ma plany hodowlane (pozdrawiamy ciocię Anetę :)), w odpowiedzi padła informacja o suczce w innej hodowli, o Etnie w Czarnososej Czeredzie. A po poznaniu 3 liżących panienek wybór padł na Elię vel Fris. Plan był zupełnie inny, zakładał scyla na wiosnę... no i w sumie jest wiosna, 10 stopni w styczniu... Zatem młode pojawiło się w naszym domu.  Rudych wzrok(i) mówiły jedno: A po co toto? Co Ty tu przyprowadziłaś za śmierdziucha, szczocha jakiegoś???  Scyl wprowadził rewolucję: (eee, jaką rewolucję....) 1.  Wstawaj wcześniej, bo Ci nasikam , idź spać ok. północy, bo nasikam, śpij z gaciami obok, bo szybko musisz je nakładać jak lecimy z drugiego piętra n...

2460 km z Florką - cz. 2 treningi u Kariny Kalks Mantrailing Austria

Obraz
Rozpoczynam dzisiaj zdjęciem. Zdjęcie oddaje nasze samopoczucie podczas wyjazdu - było ciężko i śpiąco, na szczęście hotelowe łóżko nas kochało:) Kto poznał Karinę, ten wie, że ONA NIE SYPIA DŁUGO, a przebywanie w jej towarzystwie i ogrom pracy nie sprzyja długiemu spaniu:) Od początku... W piękny deszczowy poniedziałek wyruszyłyśmy w kierunku Katowic. Nasz pierwszy przystanek zrobiłyśmy na autostradzie, w końcu pani Flora miała okazję doświadczyć większej połaci zieleni i po prostu na relaksie zrobić qpę:) Mimo zapewnień wujka Gugla, że trasa zajmie nam ok. 5 godzin, strasznie długo jechałyśmy, bo wyszło nam około 8. A wszystko za sprawą przemiłej aury. Deszcze, deszcze, deszcze, a do tego brak kantoru po drodze zmusił nas do zjazdu do Jastrzębia Zdroju i polowania na euro, a następnie psie przystanki, remonty, deszcze, mijanki, a przed Wiedniem megadeszcz. Po dotarciu do naszego hotelu, szybko zebrałam się na kolację u Kariny i w końcu poznałam jej psią rodzinę - a b...

2460 km z Florką - cz. 1 warsztaty tropowe w Krakowie

Obraz
Plan przeprowadzania  warsztatów tropowych w Krakowie powstał z pół roku temu, następnie przypadkiem doszły kolejne 'kury' tydzień później w Kłodzku i na dwa tygodnie przed wyjazdeem - przyszła niewiarygodna wiadomość o moim stażu w Mantrailing Austria , no to w sumie jak już zjeżdżam w DOŁ Polski... to od razu zapadła decyzja o 'pyknięciu' dodatkowych KILKU kilometrach:) Stąd podział wpisów na trzy części. W naszą podróż pojechała Florka - wiem, wiem, zaskoczenie nawet dla mojej mamy - "ale jak to? Florka? Przecież Nela jest pierworodna i dobra w te klocki" Oj to była trudna decyzja...do ostatniej godziny zastanawiałam się, którego sucza zabrać. Dla serca wybór był trudny, rozsądek nie miał z tym problemów: wybierasz psa, który lepiej znosi zmiany - czyli panna bez ucha. A zatem nasza pierwsza część wyprawy to Kraków, mieszkałyśmy przy Rynku, w związku z tym wiejski pies cierpiał na niedosyt trawników , nie mówiąc już o luźnej decyzji gdzie by tu...